Masoneria a Zakon Templariuszy

Kawaler Rozanego Krzyza 18 Masoneria a Zakon TemplariuszyOkres wypraw krzyżowych (1096-1270) wywarł pewien pozytywny wpływ na świadomość społeczeństwa europejskiego, rozszerzając-dzięki opowiadaniom pielgrzymów, krzyżowców i kronikarzy-wiedzę o Ziemi Świętej, zamieszkujących ją ludach i kulturach. Przedmiotem zainteresowania okazały się także zakony rycerskie, którym Kościół powierzył obronę oraz krzewienie cnót i zasad chrześcijańskich. Spośród wielu zgromadzeń rycerzy-zakonników wyróżniano szczególnie zakon templariuszy. Jego bardzo skromne początki jako obrońcy, opiekuna pielgrzymów, następnie szybki wzrost dzięki poparciu panujących oraz papieży a potem błyskawiczna kariera i awans do roli ważnego czynnika militarnego i politycznego na Bliskim Wschodzie, siłą rzeczy przyciągały uwagę współczesnych . Stosunek średniowiecznej opinii do templariuszy był ambiwalentny. Przywileje rycerzy-zakonników uniezależniające ich od biskupów, szybki wzrost bogactwa i rosnące wpływy polityczne budziły niechęć a nawet nienawiść w niektórych środowiskach wyższego duchowieństwa i wśród monarchów. Przykładem może być Wilhelm, arcybiskup Tyru, intelektualista i autor kroniki Historia Sacra , który ostro krytykował templariuszy za ich poczynania polityczne i militarne i nie przyznawał im w zasadzie żadnych zasług. Arcybiskupa Wilhelma można uważać za twórcę czarnej legendy zakonu, która upowszechniwszy się szybko, funkcjonowała nawet wówczas, gdy zakon już nie istniał. Za pióro chwytali także inni duchowni autorzy, jak Jacob de Vitry, biskup Akry od 1216 r., uczestnik oblężenia przez chrześcijan Damietty w roku 1218, który dobrą łaciną napisał kronikę Historia Orientalis (wydaną w 1611 r.). Krytykował wprawdzie templariuszy za zbytnią pewność siebie i daleko idące zaangażowanie polityczne, jednocześnie jednak wysoko cenił za obronę Kościoła przed Saracenami w Syrii, czy Maurami w Hiszpanii. Kronikarz ten utrwalił w swej relacji wiele opowieści, legend krążących o templariuszach (np. anegdotę o przemówieniu templariusza do swego konia przed bitwą, o bracie zakonnym żyjącym o chlebie i wodzie, legendę o ślepym rycerzu na białym koniu, o ukrytych skarbach itp.).
Wiele życzliwej uwagi poświęcili templariuszom inni kronikarze, jak Guiot z Provins, benedyktyn z klasztoru w Cluny, pisząc o nich w swej Biblii (obszerna homilia poetycka) i sławiąc gorąco ich uczynki.
Niespodziewany, gwałtowny i obfitujący w dramatyczne wydarzenia upadek zakonu, szokujący proces i sensacyjne zeznania wymuszone na aresztowanych templariuszach przez inkwizytorów króla francuskiego, Filipa Pięknego, wspartego przez papieża Klemensa V, wreszcie tragiczna i heroiczna śmierć na stosie ostatniego mistrza zakonu, Jaquesa de Molayr17;a w dniu 18 marca 1314 roku-wszystko to wywarło ogromne wrażenie na współczesnych, ale okazało się krótkotrwałe. Wkrótce na całe stulecia zapanowała wokół templariuszy cmentarna cisza. Historyk zakonu, Marion Melville stwierdza :  Minęło lat trzydzieści, a już całkiem o nich zapomniano, jedynie ludowe baśnie zamieniały ich komandorie w miejsca nawiedzane, gdzie nocą głosy wołały: kto chce bronić Templum…?
Czasy nowożytne przyniosły jednak stopniowe przełamywanie owego milczenia. W bibliotekach klasztornych i archiwach kościelnych odnajdywano średniowieczne kroniki, kartuliasze i bullaria zawierające informacje o templariuszach. Szczególne zainteresowanie wzbudziły akta procesowe zakonu, rozproszone w kilku krajach i pozwalające poznać ową ponurą farsę, jaką był proces i wydane wyroki. W roku 1537 w Lucce ukazało się czterotomowe wydawnictwo Storia delle Ordini Monastici religiosi e militarii, będące tłumaczeniem z francuskiego. W roku 1592 Pierre Messie opublikował w Lyonie dzieło zatytułowane Traité des Templiers, zaś nieco później w Pradze ukazał się trzytomowy utwór Symbolae divinae et humanae, na który powoływano się jeszcze w XVIII wieku.
W roku 1654 uczony jezuita, Francuz Louis de Mainsbourg wydał pracę Histoire des Croissades, która wznawiana była w latach 1685, 1700 i 1713. Polski przekład pióra Wincentego z Unichowa Ustrzyckiego, zat. Historya o krucyatach na Wyzwolenie Ziemie Świętej, francuskim językiem opisana, ukazał się w Krakowie w 1707 r., a następnie w Poznaniu w 1768 r. Mainsbourg przedstawił dość kompletny i kompetentny opis pierwszej wyprawy krzyżowej. Zawierał obszerną wzmiankę o zakonie templariuszy, którym autor wytykał wszakże różne braki i słabości. Znamienne jest, że de Mainsbourg ani słowem nie wspomniał o aktywnej roli króla francuskiego, Filipa Pięknego w oskarżeniu i brutalnym zniszczeniu zakonu.
W tym samym 1654 roku ukazała się praca Pierre Dupuyr’a Puteanusa zat. Traité concernait histoire de la France et de la Condamnation des Templiers, wznawiana w latach 1700, 1710 i 1751, a także rozprawa Gurtlera Historia Templariorum, ponownie wydana w 1703 r. Dzieło Gurtlera będzie później uważnie studiowane przez zwolenników tzw. rycerskiej masonerii. Dubuy (Puteanus), opierając się na dostępnym mu materiale źródłowym, bronił racji króla francuskiego i oskarżał rycerzy-zakonników. Książka spotkała się z wielkim zainteresowaniem, została ponownie wydana w Holandii. W nowej redakcji prezentowała wiele nowych źródeł i stwierdzeń. Tym razem teza pracy była zupełnie inna, a nowa dokumentacja miała dowieść niewinności zakonu templariuszy.
W XVIII stuleciu, nie bez udziału środowisk wolnomularskich, zainteresowanie historią templariuszy nieustannie rosło. Pozostawało to w związku z fascynacjami oświeconych; dziejami i kulturą średniowiecza, a zwłaszcza czasu wypraw krzyżowych. Historycy podkreślają rolę Michela Ramsay”a, wybitnego wolnomularza szkockiego, uczonego gentlemana działającego we Francji. W dniu 21 marca 1737 r. na posiedzeniu paryskiej Wielkiej Loży Ramsay przedstawił słynny Discours. Kreśląc dzieje wolnomularstwa nawiązał do ideologii krucjat i przedstawił krzyżowców, konkretnie joannitów, jako przodków współczesnej mu masonerii. Zaprezentował zarys legendarnych dziejów owej masonerii rycerskiej, która z Ziemi Świętej przenieść się miała do Europy, głównie Szkocji, tworząc nowe loże pod patronatem św. Jana. Były one-zgodnie z memoriałem Ramsayr17;a-strażniczkami starych tajemnic masońskich, a masoni cieszyć się mieli specjalnymi względami królów angielskich i szkockich. Discours, przyjęty w Europie z wielkim zainteresowaniem i w ciągu kilku lat wielokrotnie wznawiany , przyczynił się do ożywienia zainteresowania Ziemią Świętą i krucjatami. Szkocki mason nie wspomniał jednak ani razu o templariuszach; legenda o rycerskim rodowodzie sztuki królewskiej; upowszechniła się zrazu w wersji o joannitach (Zakon Św. Jana Jerozolimskiego).
Pojawiło się sporo publikacji na temat wypraw krzyżowych, a zwłaszcza templariuszy. Dziejami zakonu zainteresowali się szczególnie wolnomularze, którzy gromadzili pisma dotyczące templariuszy i dyskutowali o nich w lożach, sami też chwytali za pióro. Wkład wolnomularzy do badań nad dziejami templariuszy stanowi odrębny temat; w tym miejscu ograniczę się do wskazania najważniejszych pozycji. Należy do nich dzieło Friedricha Müntera, znanego niemieckiego wolnomularza pochodzenia duńskiego, badacza kultur antycznych. Jako młody uczony Münter podjął badania nad dziejami templariuszy-w czasie pobytu w Wiedniu w 1784 r. Kontynuował je w ciągu najbliższych kilku lat w Italii, penetrując dostępne mu biblioteki publiczne, archiwum watykańskie, a także biblioteki prywatne. Drogę do nich otwarły mu znajomości w środowiskach masońskich. Münter wiele uwagi poświęcił kwestiom procesu i likwidacji zakonu, zamieszczając w latach 1792-95 na łamach Magazin für die Religionsgeschichter i kilku innych periodyków cztery rozprawy na temat rycerzy świątyni. Opublikował również statuty zakonu, wykorzystując tekst starofrancuskiego oryginału, który zaopatrzył w krytyczne uwagi i komentarze .
W roku 1781 Karl Georg Anton opublikował rozprawę Versuch einer Geschichte des Tempelherrenordens, która wzbudziła żywą dyskusję w kołach wolnomularskich. Wziął w niej udział znany niemiecki wydawca, publicysta i wolnomularz Christoph Friedrich Nicolai, autor erudycyjnej rozprawy, poświęconej analizie zarzutów stawianych zakonowi templariuszy. Jeśli idzie o ustalenie faktów, studium to nie wniosło wiele nowego. Nicolai był nie tyle badaczem, co typowym dla swej epoki popularyzatorem i polemistą. Berliński wydawca na podstawie doskonałej znajomości całej dostępnej ówcześnie literatury przedmiotu poddał krytyce zarzuty stawiane templariuszom podczas procesu i po jego zakończeniu. Nie wdając się w polemikę, która podzieliła osiemnastowiecznych badaczy (zwłaszcza francuskich) na zwolenników racji króla francuskiego oraz jego przeciwników, Nicolai punkt po punkcie rozważał zarzuty stawiane templariuszom (np. zbyt skwapliwe gromadzenie dóbr doczesnych, pielęgnowanie nie naturalnych skłonności seksualnych itp.). Sytuował je w szerszym kontekście społeczno-kulturowym wskazując, że wiele z nich można by odnieść do innych zakonów i całego Kościoła katolickiego, do którego jako protestant miał stosunek krytyczny. Zwrócił też uwagę na Ziemię Świętą jako miejsce styku kultury chrześcijańskiej i islamskiej. Wskazywał na wzajemne przenikanie elementów tych kultur, a także na zbieżność pewnych nauk templariuszy z tajnymi naukami starożytnymi, rozwijanymi w środowisku islamu (16). Spowodowało to-zdaniem Nicolai-że z punktu widzenia ortodoksji katolickiej mogli oni być uważani przez niektórych za heretyków. Nicolai widział w templariuszach ważnego pośrednika między kulturą Wschodu i Zachodu, ale zdecydowanie odrzucał hipotezę templariuszowskiej genezy masonerii. Dużą zasługą było zdemaskowanie wielu legend i mitów związanych z templariuszami. Nicolai stymulował też badania nad dziejami wypraw krzyżowych. Staraniem jego domu wydawniczego ukazała się w roku 1781 rozprawa Johanna Christopha Maiersa zatytułowana Versuch einer Geschichte der Kreuzzüge und ihrer Folgen, dzieło 500-stronicowe, przynoszące systematyczny, bardzo wyważony w ocenach zarys dziejów wypraw krzyżowych, w tym rozbudowany wykład historii templariuszy. Autor pozytywnie oceniał rolę dziejową Rycerzy Świątyni, ale widział też i rozumiał złożony proces rozwoju zakonu i nie szczędził mu uwag krytycznych. Odrzucając jednak pseudoreligijne podstawy wyroku skazującego, na którym-jego zdaniem-zaciążyły uwarunkowania ekonomiczne, Maiers zdecydowanie negował punkt widzenia historyków francuskich, którzy próbowali usprawiedliwiać działania Filipa Pięknego (19).
Wszystkie te publikacje dostarczały oświeconemu czytelnikowi sporego zasobu wiedzy, wszakże nie do końca wolnej od wątków legendarnych, czy zwykłych stereotypów: “pije jak templariuszr”;, zakon posiada ukryte, niezmierne skarbyr;. Nadzwyczajną wprost karierę zrobiła w XVIII wieku legenda o tzw. przekleństwie Molay”a (Fluch Molays), według której ostatni zwierzchnik zakonu już na stosie wezwać miał Filipa Pięknego i papieża Klemensa V na sąd boży. Silne wrażenie tego rzekomego wystąpienia mocno pogłębiła znajomość faktu, że niedługo po śmierci Jacquesa de Molay a papież, Filip Piękny i kanclerz Wilhelm Nogaret, główny organizator procesu, nagle zeszli ze świata, a w następnych latach kolejno zmarli trzej synowie Filipa, następcy tronu francuskiego; przypadł on w ten sposób Walezjuszom, a więc młodszej linii Domu Francji. rZemstar1; czy przekleństwo; Molay”a-to rzekome polecenie ostatniego Wielkiego Mistrza, wydane przed jego śmiercią nielicznym, ocalałym z pogromu templariuszom, aby uratowali ukryte insygnia zakonne oraz dokumenty i w warunkach konspiracji odbudowali zakon dla dopełnienia zemsty nad papieżem i królami francuskimi. Legenda ta przekazywana była przez wiele pokoleń, o czym świadczy fakt, że jeszcze A.J. Jurkowski, autor wydanej w 1845 r. w Wilnie polskiej historii zakonu templariuszy, opartej prawie wyłącznie na literaturze historycznej epoki Oświecenia, potępiając z oburzeniem zbrodnię dokonaną na zakonnikach, cytował dosłowną wersję rzekomego wezwania Molay”a w które wierzył głęboko, a które brzmiało w polskim przekładzie jak następuje: Klemensie, sędzio niesprawiedliwy, powołuję Ciebie przed sąd Boski w czterdzieści dni od dnia dzisiejszego, a Ciebie królu Filipie również niesprawiedliwy, w ciągu jednego roku…;, po czym z pełnym przekonaniem komentował to następująco:
Spełniły się ostatnie prorockie słowa męczennika i Klemens V skołatany przeciwnościami zmarł 20 kwietnia 1314. r. w Rockenzardzie, maleńkim miasteczku nad Rong, w czterdzieści dni po śmierci Jacquesa de Molay”a [...] Król Filip według Mozerai [autor z XVIII wieku, cytowany przez Jurkowskiego] i Anzelma, ledwo ośmiu miesiącem przeżył Klemensa i w czterdziestym szóstym roku życia umarł 20 listopada 1314 r. Sprawiedliwość boska w rzeczy samej ścigała wszystkich, którzy się przyczynili do zniesienia zakonu i krwawych jego męczarni [...]
W szczytowym okresie europejskiego Oświecenia liczba wydawnictw poświęconych templariuszom ciągle rosła. Bibliografia Klossa  podaje 11 pozycji dla lat 1751-1780 (co na pewno nie stanowi kompletu), ale już dla lat 1781-1810 odnotowuje przeszło 50 pozycji. Wzrost produkcji wydawniczej jest więc znaczny. Wyjątkową popularnością w drugim okresie cieszyła się postać de Molay”a, bohatera powieści i sztuk teatralnych. De Molay trafił także do grafiki użytkowej; jego domniemane portrety zdobiły okładki książek, opisywano szczegółowo ostatnie chwile jego życia itp.
Wyraźny wzrost wiedzy, niezupełnie oczyszczonej z mistyfikacji i legend, nie pozostawał bez wpływu na masonerię, co znalazło wyraz we wprowadzeniu do niej legend templariuszowskich, symboliki, a następnie także stopni rycerskich. Nie było to jednakże wyłączne, a może i nie najważniejsze źródło powstania masonerii rycerskiej. Sprawa na pewno jest skomplikowana i wymaga pogłębionych badań. Najczęściej wskazywano na fakt znużenia niektórych, zwłaszcza francuskich i niemieckich środowisk masońskich, trójstopniową masonerią proweniencji brytyjskiej, z jej symboliką nawiązującą do tradycji cechów muratorów i kamieniarzy. Spowodować to miało potrzebę czegoś bardziej atrakcyjnego, pozwalającego na zupełnie nowe przeżycia.
Pokolenie wolnomularzy, którzy najpierw pracowali w masonerii trzystopniowej, a później tworzyli zakon rycerski owiany legendami średniowiecza, to dzieci epoki, podzielające jej nadzieje i złudzenia. W XVIII wieku popularny był pogląd, że epoki starożytna i średniowieczna, zwłaszcza okres wypraw krzyżowych, przechowywały jakieś ważne tajemnice (słowa, symbole, gesty, inskrypcje na kolumnach), których poznanie mogłoby rozwiązać dręczące ludzkość problemy i zapewnić jej wieczne szczęście. Nosicielami i strażnikami tych tajemnic miały być zakony rycerskie, a zwłaszcza templariusze. Wierzono w możliwość przetrwania przez wiele wieków organizacji templariuszy, mimo prześladowań, w nie zmienionej postaci strażnika pradawnych tajemnic. Optymizm badawczy właściwy Oświeceniu, połączony z pewną naiwnością, nakazywał skądinąd racjonalnie myślącym ludziom dawać posłuch licznym odkrywcom;, często zwykłym szarlatanom, którzy twierdzili, że odcyfrowali jakieś rhieroglifyr1; czy symbole i że znajdują się u progu odkrycia ważnych dla ludzkości tajemnic. Nie bez znaczenia był tu także snobizm arystokratów i zamożnych mieszczan, których ambicje zaspokajał fakt posiadania wyższych i nie dla wszystkich dostępnych stopni wtajemniczeń.
Pierwszym systemem templariuszowskim praktykowanym w Niemczech w latach 1758-64 był rytuał masoński znany pod nazwą Kapituły z Clermont (Chapitre de Clermont). Dodawał on do trzech stopni symbolicznych dwa stopnie wyższe o charakterze okultystycznym: Chevalier du Saint André du Cordon oraz Chevalier de Dieu et son Temple. Twórcami rytu byli Francuz Tilly de Lernais, niemiecki jeniec wojenny z okresu wojny siedmioletniej i dwóch Niemców, baron Printzen i pastor Rosa, były superintendent i radca konsystorza protestanckiego.
Nowy ryt, penetrowany przez szarlatanów pokroju Johnsona czy Gugomosa, rozwijał się pomyślnie. Rychło jednak pojawił się konkurencyjny system pod nazwą Świętego Zakonu Świętego Kościoła Jerozolimskiego, zwany potocznie Ścisłą Obserwą. Jego właściwym twórcą był łużycki baron, Karl von Hund wraz z małą grupką zwolenników. Kodeks masoński von Hunda, wyłożony w Livre Rouge, upodobnił związek do średniowiecznego zakonu templariuszy z jego organizacją, strukturą, łacińską terminologią (loża zwała się Domus Ordinisr), strojem rycerskim i innymi akcesoriami. Wysoki prestiż, jaki szybko zdobyła sobie nowa organizacja i jej rozprzestrzenianie się na inne kraje europejskie (także na Polskę), świadczyły o znacznym społecznym zapotrzebowaniu. Ludwik Hass tak oceniał tę formację masońską: Prezentowana przez Obserwę swoista formacja ideowo-organizacyjna-obrzędowościowo romantyzująca, strukturalnie autorytatywna-była wolnomularskim wyrazem społecznie zacofanej, w porównaniu z francuską, kultury niemieckiej. Toteż ekspansja tej formacji była niemiecką próbą skolonizowania wolnomularstwa europejskiego. Ocena ostra, ale chyba też schematyczna.
Atrakcyjna i ważna dla rozwoju owej formacji okazała się legenda templariuszy, która uzupełniała w sposób istotny to, co przynosiła ideologia trójstopniowej masonerii błękitnej;, z legendą Hirama dotyczącą budowy świątyni Salomona. Twórcami legendy o rycerzach świątyni byli-jak wskazują badania francuskie (27)-niemieccy okultyści, autorzy rozpraw i manuskryptów, dostępnych w XVIII wieku w wielu bibliotekach uniwersyteckich. Prace, z których obficie (i często w sposób dowolny) korzystali reformatorzy i twórcy rytów masońskich, zawierały fragmenty wiedzy historycznej i okruchy prawdy, lecz także-i jeszcze więcej-zmyśleń i dowolności. Te właśnie materiały wykorzystywano przy inicjacji do wyższych stopni rycerskich. I tak piąty stopień tzw. nowicjatu (28) w całości oparty został na legendzie templariuszowskiej. Kandydat wychylał najpierw kielich goryczy, aby uzmysłowić sobie wszystkie upokorzenia, nieszczęścia i klęski, których doznali templariusze, następnie wysłuchiwał wykładu o treści historycznej, w dużej mierze apokryficznej. Dowiadywał się pokrótce o okolicznościach powstania zakonu templariuszy i jego historii. Już na tym etapie pouczenia pojawiały się liczne nieścisłości i błędy, jak nieprawdopodobna liczba czterdziestu tysięcy tzw. komandorii rozsianych po Ziemi Świętej i Europie, co sugerowało istnienie setek tysięcy członków zakonu. Ciąg dalszy był już bliższy prawdy: dotyczył niecnych zamiarów króla Francji, procesu, egzekucji i likwidacji zakonu. Następnie instrukcja wkraczała ponownie w świat fikcji i fantazji. Opowiadała o ucieczce ocalałych zakonników, z Pierrer’em Aumontem na czele, którzy w Szkocji mieli stworzyć jądro tajnej organizacji, zdolnej do przetrwania aż do XVIII wieku. Fikcyjne były nazwiska Wielkich Mistrzów, działających kolejno przez kilka stuleci w podziemiu.
Sens legendy to ukazanie ciągłości masonerii rycerskiej od Średniowiecza do Oświecenia; legenda spełniała więc ważną rolę w ideologii nowego zakonu. W podobny sposób rozwiązywano; liczne wątpliwości i zagadki. Przez długi czas próbowano odkryć znaczenie słów Mac Benac, które-jak się domyślano-zawierały jakieś ważne treści. Wreszcie wszystko stało się jasne: Mac Benac to Molay Burgundicus. Takie rodkryciar1; funkcjonujące na granicy fikcji i fałszerstwa, odpowiadały społecznemu zapotrzebowaniu. Opinia publiczna interesowała się sprawami templariuszy i neotemplariuszy i domagała się jasnych wyjaśnień. Również przeciwnicy masonerii nie pozostawali bierni. Ich zdaniem, tzw. zemsta Molay’a była zaszyfrowaną formułą walki z monarchią francuską, dla obalenia której masoneria templariuszowska nie zawahała się wywołać krwawej rewolucji we Francji. Wielu publicystów antymasońskich włączyło legendę templariuszowską do teorii spiskowej jako ważną jej część składową.
Wolnomularstwo uformowane pod wpływem legendy templariuszy, głównie Ścisła Obserwa, przeżyło długi okres prosperity, w trakcie którego zaczęły jednak narastać liczne wątpliwości i znaki zapytania dotyczące różnych zasad, symboli, haseł zakonu. Najwięcej wątpliwości skupiało się wokół tzw. zemsty Molay”a i pojęcia niewidzialnych zwierzchników (Unbekannte Obern, Superieurs Inconnues). Ci ostatni, jak twierdzili nie tylko przeciwnicy masonerii, lecz także wolnomularze, którzy wierzyli w ich istnienie, mieli z ukrycia sterować ruchem, pozostawiając oficjalnie wybranym zwierzchnikom jedynie pozory władzy. Krążyła z ust do ust plotka, że tzw. Nowy Zakon Templariuszy istniał w Szkocji od 1687 r., a jego Wielkim Mistrzem został król Jakub II. Po upadku Stuartów zakon miał działać w głębokiej konspiracji. Niektóre środowiska protestanckie upatrywały tajnego zwierzchnika w osobie ostatniego pretendenta stuartowskiego, rezydującego w Rzymie, który masonerię rycerską chciał rzekomo wykorzystać dla powrotu na tron brytyjski. Krążyła również opinia, że masoneria została stworzona przez jezuitów, którzy przy jej pomocy dążyli do zawładnięcia światem.
Wielu światłych ludzi żyło w głębokim przekonaniu, że templariusze stali się depozytariuszami pradawnej wiedzy tajemnej. Podobne przekonania ocenić można jako wyraz zachwiania nastrojów społecznych, ukrytych niepokojów zwykle poprzedzających głębszy kryzys ideowy lub polityczny. Narastające w masonerii wątpliwości co do wartości legendy templariuszy pociągnęły starania ze strony szefa Ścisłej Obserwy, księcia Ferdynanda Brunszwicko-Lüneburskiego (sprawował on funkcję Magnus Ordinis Superior) na rzecz wyjaśnienia wątpliwości. W roku 1777 doktor Karl Eberhard Wächter ze Stuttgartu, wybitny wolnomularz niemiecki, złożył we Florencji wizytę pretendentowi do tronu brytyjskiego Karolowi Edwardowi i w jej wyniku doszedł do wniosku, że Karol Edward nie pełni funkcji Tajnego Zwierzchnika (Superior Incognitus). Przyspieszyło to załamanie się templariuszowskiego mitu w obrębie kierowniczych elit Ścisłej Obserwy. Opisane tu wypadki spowodowały zwołanie w roku 1782 wolnomularskiego kongresu w Wilhelmsbadzie, który zgromadził reprezentatywnych przedstawicieli rożnych nurtów masońskich z Niemiec, Francji, a także Szwajcarii i Włoch. Rezultatem wielodniowych niełatwych dyskusji było stwierdzenie, że nie ma możliwości udowodnienia pochodzenia Ścisłej Obserwy od templariuszy. Odrzucono także fikcję nieznanych zwierzchników, wykluczono, co ważniejsze, możliwość kontynuowania w obrębie masonerii dawnego zakonu rycerskiego z epoki wypraw krzyżowych.
Wyniki kongresu wilhelmsbadzkiego były doniosłe; przyczyniły się do ostatecznego upadku targanej wewnętrznymi sprzecznościami Ścisłej Obserwy. Okazało się jednak rychło, że wyrzeczenie się przez masonerię jej rycerskiego rodowodu nie musi prowadzić do wyeliminowania tego mitu ze świadomości społecznej. Zaczął on prowadzić życie własne, niezależne od takich czy innych form organizacyjnych uprzednio go stymulujących.
Wybuch rewolucji w 1789 roku, załamanie się Ancien Regimer’u, próby konsolidacji środowisk konserwatywnych spowodowały ponowne ożywienie teorii spiskowej jako próby jednoznacznego wyjaśnienia istniejącej rzeczywistości. Na gruncie wielu odmian teorii spiskowej nie zabrakło mitu templariuszy. W roku 1796 niejaki Cadet de Gassicourt, farmaceuta francuski i były mason opublikował pamflet Le Tombeau de Jacques Molay ou Histoire secrète et abrégée des inities anciennes et modernes Templiers, Franc-Maçons, Illuminées, w którym usiłował udowodnić, że misteria templariuszowskie spowodowały rewolucję roku 1789. Autor ten całkiem serio opowiadał o otruciu króla francuskiego Filipa Pięknego i papieża Klemensa V przez templariuszy, którzy przysięgli sobie zniszczyć papiestwo i dynastię Kapetyngów. Praca nie zawierała oczywiście żadnych dowodów rzeczowych, ale mimo to znajdowała duże uznanie w środowiskach konserwatywnych.
Problematyka rycerzy świątyni znalazła odbicie również w wielu publikacjach naukowych, artykułach, wzmiankach i omówieniach, w poezji i sztukach teatralnych. W dalszym ciągu interesowano się procesem i martyrologią zakonu, a zwłaszcza osobą ostatniego Wielkiego Mistrza, Jacquesa de Molay’a. Pisma niemieckie, jak Deutscher Merkurr, publikowały artykuły o templariuszach, wypowiadał się na ich temat Johann Georg Herder w swych Briefe über die Tempelherren. Tłumaczono liczne prace na języki obce, niemiecki, francuski, angielski, włoski i hiszpański. Mało, a raczej wcale, w ruchu tym nie uczestniczyła Polska epoki stanisławowskiej. Brakuje jednak badań szczegółowych, które-być może-skorygowałyby ten obraz.
Narodziny romantyzmu, zwłaszcza niemieckiego, z jego kultem średniowiecza i rycerskości, sprzyjały przenikaniu problematyki templariuszy do literatury i poezji. W roku 1796 Karl Heinrich Kohlert opublikował dramat w pięciu aktach zatytułowany Die Tempelherren, zaś Benedykt Neubert w roku 1786 w Lipsku sztukę Walther von Montbary, wznowioną w 1789 r.; przekład francuski dramatu ukazał się w Paryżu w roku 1789. Należy sądzić, że chodziło tu o Andréea de Montbary, który pełnił funkcję mistrza w latach 1153-1156, a więc dość krótko, nie miał jednak aż trzydziestu lat stażu w zakonie. We Francji wydano tragedię Francoisa Juster’a Marie Reynauarda zatytułowaną Les Templiers, której niemiecki i włoski przekład ukazały się w latach 1805 i 1806, niderlandzki w Amsterdamie w roku następnym i na koniec hiszpański w 1813 r. W dalszym ciągu pisano wiele o Jacquesie de Molay”u. Odwaga okazana budziła powszechny podziw, nic natomiast nie wiedziano o chwiejnej postawie de Molay”a w czasie procesu i wykazanym braku charakteru, odnotowując jedynie jego godną śmierć. Stał się on natchnieniem poetów romantyków. Znany niemiecki pisarz i poeta, wolnomularz, później bardzo głośny kaznodzieja-Friedrich Zacharias Werner poświęcił templariuszom obszerny, liczący kilkaset stron dramat poetycki Die Söhne des Thals, który ukazał się drukiem w roku 1803, zaś drugie wydanie w cztery lata później. Sześcioaktowy utwór sceniczny, napisany w konwencji literackiej wczesnoromantycznej, opiewał ostatni etap egzystencji zakonu, wypędzonego z Ziemi Świętej i osiadłego tymczasowo na Cyprze. Nad głowami rozbitków zbierała się już burza, która niebawem wyładować się miała w postaci procesu, wyroku skazującego i eksterminacji. Autor sugestywnie przedstawił atmosferę gęstniejącą wokół templariuszy jako rezultat intryg klechów;. Jego zdaniem, templariusze byli zakonem, który symbolizował godne uznania cnoty rycerskie jak wierność, honor i odwaga.
Badania nad templariuszami kontynuowane były w XIX wieku, zwłaszcza w jego drugiej połowie, kiedy to nasilenie walki politycznej między europejskim obozem konserwatywnym a liberalno-demokratycznym stymulowało (nigdy całkowicie nie przezwyciężoną) teorię spiskową. Instrumentalnemu wykorzystaniu tej teorii w jakiejś mierze sprzyjało ciągłe odwoływanie się do przeszłości jako źródła wiedzy o sprawach współczesnych. W zaciszach gabinetów uczonych powstawały solidne monografie zakonu templariuszy, oparte na gruntownych studiach źródłowych i stosunkowo wolne od uprzedzeń, ale obok nich pojawiały się też prace pseudonaukowe, na niskim poziomie, tendencyjne, napisane dla zilustrowania przyjętej z góry tezy (np. o zgubnym wpływie templariuszy na losy świata). W roku 1860 w Halle ukazała się praca Wilhelma Ferdinanda Wilckego, zaś w 1888 r. w Berlinie Hansa Prutza Entwicklung und Untergang des Tempelherrenordens, w której autor zarzucał templariuszom rezygnację z ich misji na rzecz polityki. Była to polemika z pozytywną oceną templariuszy, dokonaną przez Schottmüllera w pracy Der Untergang des Tempelordens (Berlin 1887). W rok później pojawiła się w Berlinie podstawowa i aktualna do dziś rozprawa Wilhelma Begemanna, która stanowiła poważną próbę uporządkowania problemu. Begemann polemizował z tezami L. Kellera zaprezentowanymi w pracy Die Tempelherren und die Freimaurer. Ein Beitrag zur Geistesgeschichte, który usiłował masonerię tzw. rycerską związać politycznie z dynastią pozbawionych już tronu Stuartów. Begemann odrzucał tezę o stuartowskiej genezie masonerii, krytykował opinię, jakoby kawaler Ramsay-twórca legendy o rycerskiej genezie wolnomularstwa-był agentem Stuartów i posiadał jakieś skłonności templariuszowskie. Polemika obu autorów ożywiła badania nad interesującym nas problemem i rzuciła sporo światła na związki między masonerią i zakonem. Również znany francuski badacz masonerii Albert Lantoine, w wydanej w roku 1925 pracy La Franc-Maçonnerie chez elle, zdecydowanie rozprawiał się z teorią templariuszowskiej genezy masonerii. Omawiane tu badania zostały poważnie rozwinięte po drugiej wojnie światowej. Sprzyjał temu fakt zdjęcia tabu z problematyki wolnomularskiej i szersze zainteresowanie nią ze strony europejskich ośrodków naukowych, zwłaszcza uniwersyteckich. Znaczną wagę gatunkową posiada szczególnie praca francuskiego badacza, René de Forestiera La Franc-Maçonnerie templiere et occultiste au XVIIIe et XIXe siècles, (Paris 1970). Została w niej ukazana rola i funkcja masońskich legend, w ich liczbie templariuszowskich. Autor dokonał ich krytycznej analizy, wykazując bardzo liberalny; stosunek zwolenników do faktów oraz liczne błędy dotyczące liczb, dat, imion itp. Praca René de Forestiera otwiera drogę do nowoczesnych, krytycznych badań nad rolą ideologii templariuszowskiej w masonerii. Pojawiły się nowe edycje źródłowe: w roku 1972 w Getyndze wydano wybór źródeł zat. Papsturkunden für Templer und Joanniter. Archivberichte und Texte (pod red. R. Hiestanda); w roku 1980, pod redakcją Josefa Fleckensteina i Manfreda Hellmanna ukazał się zbiór prac zatytułowany Die geistlichen Ritterorden Europas. Odbyło się też kilka konferencji naukowych poświęconych masonerii (a w tym również templariuszom).
W roku 1990 w Toruniu wydane zostały materiały konferencji historycznej zat. Die Ritterorden zwischen geistlicher und weltlicher Macht im Mittelalter, dotyczące także kwestii templariuszy. Syntetyczny charakter miała rozprawa Jean-Marça Rivierer17;a, zamieszczona w zbiorze Les sociétés secrètes initiatiques (Paris 1979), w której autor nie tylko daje zarys dziejów templariuszy, lecz także wskazuje na ich związki z myślą ezoteryczną islamu. Dla szerszego kręgu czytelników, ale na podstawie solidnej wiedzy, został napisany zarys Allaina Demergera, Vie et mort de lr17;Ordre du Temple (Paris 1985). Dużym osiągnięciem badawczym jest praca francuskiego historyka, pani Marion Melville zat. La vie des Templiers (1974) przekład polski (1991). Przedstawiła ona całość dziejów templariuszy, ze szczególnym uwzględnieniem struktury wewnętrznej, reguł zakonnych, organizacji życia codziennego i udziału zakonu w wojnach i życiu politycznym. Cztery końcowe rozdziały autorka poświęciła sprawie stopniowego upadku zakonu i kończącego go procesu.
Próbą zbilansowania stanu wiedzy na temat stosunku masoneria-templariusze podjął historyk francuski Daniel Ligou w pracy La Franc-Maçonnerie et Revolution Française 1789-1799 (Paris 1989), którym poświęcił rozdział IX: Dans la rue des Blancs Manteaux, koncentrując swoją uwagę na legendzie templariuszowskiej, szczegółowo analizując wszystkie zarzuty i opinie krążące o templariuszach i ich rzekomej roli w masonerii. Odrzuca on całą antytemplariuszowską argumentację, wykazując brak dowodów rzeczowych.
Na zakończenie warto poczynić kilka uwag ogólniejszej natury, nasuwających się po szczegółowych rozważaniach. Wiedza o zakonie rycerskim templariuszy od samego początku została silnie obciążona ideologią konfliktu między władzą duchowną i świecką. Epoka Oświecenia przejęła wiele starych mitów i ideowych serwitutów, dołożyła też własne; jednocześnie przecież stworzyła podstawy krytycznego stosunku do templariuszy i ich roli dziejowej. Poważną rolę odegrała tu masoneria, która zwróciła uwagę opinii publicznej na zakony rycerskie, a zwłaszcza na zakon Rycerzy Świątyni. Stymulowała również badania i popularyzację wiedzy, ale nie ustrzegła się pokusy posłużenia się legendą templariuszy. Trzeba jednak przyznać-wolnomularstwo potrafiło też samodzielnie uwolnić się od niej. Nie oznaczało to jednak końca legendy, którą podjęli z kolei przeciwnicy masonerii i wykorzystali na gruncie tzw. teorii spiskowej. Literackim pastiszem tej tendencji jest powieść Umberto Eco Wahadło Foucaulta (Warszawa 1993), w której teoria trwającego przez wiele stuleci spisku templariuszy przedstawiona została w literackiej formie w sposób doskonały i doprowadzona do absurdalnej postaci. Teorię spisku templariuszy coraz skuteczniej wypiera jednak bardzo żywotna i uodporniona na naukową krytykę teoria spisku żydowsko-masońskiego. W tym sensie nie ma ona przyszłości. Klęska jednej mitologii nie oznacza jednak faktu, że z obiegu wychodzą jej substraty ideologiczne. Czyżby istniało na nie trwałe zapotrzebowanie?


Jerzy Wojtowicz
Masoneria a templariusze od XVIII do XX wieku
Mity – fakty – stan wiedzy